Policjanci w służbie historii Artur Błaszak - Konkurs Policjanci w służbie historii -

Policjanci w służbie historii Konkurs dla uczniów „klas policyjnych”

Nawigacja

Konkurs Policjanci w służbie historii

Artur Błaszak


Nazwa i adres szkoły
Zespół Szkół Mechanicznych im. Komisji Edukacji Narodowej w Poznaniu

Dane zespołu

Nauczyciel – Opiekun - imię i nazwisko
Artur Błaszak

Pierwszy uczeń

Uczeń 1 – imię i nazwisko
Katarzyna Kalwarczyk

Drugi uczeń

Uczeń 2 – imię i nazwisko
Krystyna Stanicka

Trzeci uczeń

Uczeń 3 – imię i nazwisko
Agnieszka Remisz

Miejsce pamięci

Nazwa miejsca
Pomnik Pomordowanych Policjantów II RP Województwa Poznańskiego
Lokalizacja
Dokładny opis miejsca
POMNIK PAMIĘCI POMORDOWANYCH POLICJANTÓW II RP WOJEWÓDZTWA POZNAŃSKIEGO 77 lat temu miała miejsce okrutna zbrodnia dokonana na polskich oficerach, w tym na ponad 6300 policjantach Policji Państwowej. Często słyszymy o zbrodni katyńskiej, lecz nie do końca rozumiemy owe zagadnienie. Poczynając od często błędnego identyfikowania miejsca zbrodni- w samym Katyniu mordu dokonano na ponad 4400 polskich oficerach. A co z Charkowem, gdzie rozstrzeliwano więźniów ze starobielskiego obozu, czy też w końcu Kalininem (Twer), gdzie skazywano na śmierć właśnie policjantów z obozu w Ostaszkowie? W takim razie dlaczego doszło do zbrodni? Szef kalinińskiego NKWD Dmitrij Stefanowicz Tokariew sam przyznał: „Był policjantem, to wystarczy, by go rozstrzelać”. Stanowili oni bowiem grupę najbardziej patriotycznych i zdyscyplinowanych. Nie ulegliby indoktrynacji oraz stawialiby czynny opór- trzeba było ich eliminować. Uśmiercano na kilka sposobów- od głodówki, nieludzkiego traktowania i dotkliwych warunków w obozach, do których trafili krótko po wkroczeniu Armii Czerwonej na Polskie Kresy Wschodnie, aż do ostatecznego rozwiązania- strzału w potylicę. Zbrodnia, jakiej dokonali- dziś już śmiało można powiedzieć- Sowieci, została starannie przemyślana i wykonana. Dokumentację prowadzono w sposób bardzo dokładny, a egzekucje były wykonywane w sposób tajny- pod osłoną nocy. Nawet strzał w tył głowy nie był przypadkowy- udowodniono, że ten sposób daje najmniejszy rozlew krwi.Owa eksterminacja wyszła na jaw w 1943 roku w chwili ujawnienia zbiorowych mogił przez III Rzeszę. W czasach komunizmu zakazane były wszelakie rozmowy na temat zbrodni, a władze nie przyznawały się do tego makabrycznego czynu, obwiniając tym samym Niemców. Dziś, nikt nie zamyka nam ust, dlatego naszą powinnością jest upamiętnianie tamtych wydarzeń, kultywowanie i propagowanie historii poległych. Należy wyodrębnić wśród pomordowanych również liczną grupę policjantów Policji Państwowej, którzy swoją służbę pełnili zarówno w czasie wojny jak i pokoju.W swojej publikacji „Martyrologia policjantów województwa wielkopolskiego II RP”, nadinsp. Zenon Smolarek, były Komendant Główny Policji, wyjaśnia okoliczności, w jakich doszło do narodzenia się pomysłu budowy Pomnika Pamięci Pomordowanych Policjantów II RP Województwa Poznańskiego. Podczas uroczystości związanej ze Świętem Policji w lipcu 2008 roku, gen. Smolarek spoglądając na świeżo przyjętych policjantów zastanawiał się, czy ci młodzi ludzie świadomi są tragicznej historii ich poprzedników. Przy wsparciu nadinsp. Zdzisława Centkowskiego, mł. insp. Jerzego Strzykały, insp. Marka Ochockiego, mł. insp. Krzysztofa Krzyżańskiego, insp. Bogdana Borowicza, Haliny Popke, Andrzeja Borowskiego, ks. Stefana Komorowskiego i policjantów województwa wielkopolskiego pomysł stał się możliwy do zrealizowania, w wyniku czego 14 maja 2010 roku przy Kościele Garnizonowym Policji na ul. Swoboda 43 A w Poznaniu, monument został odsłonięty. Pomnik ma postać ceglanych steli z tablicami, na których wyryto nazwiska pomordowanych policjantów województwa poznańskiego w jego granicach terytorialnych z 1.09.1939, począwszy od stopnia, następnie imienia i nazwiska w porządku alfabetycznym, wraz z imieniem ojca. Płyty umocowane są po dwóch stronach kolumn, z czego po prawej umieszczono nazwiska zabitych w Twerze, zaś po lewej upamiętniono ofiary NKWD i hitlerowców spoza Tweru. Na środkowej, frontalnie ustawionej tablicy znajduje się krótka nota informująca o idei pomnika, zarys historyczny i słowa hołdu poległym. Łącznie na osiemnastu tablicach wypisano nazwiska 340 policjantów zamordowanych w Twerze oraz 55 spoza tego obszaru. Warto również wspomnieć, że w razie odnalezienia kolejnych postaci, bo przecież takowe prace jeszcze trwają, ich nazwiska zostaną dopisane- pomnik nie jest skończony- wciąż powstaje.Co roku przy pomniku odbywa się uroczystość w hołdzie poległym. Ma ona charakter podniosły, a także szczególny. Odbyła się również w tym roku- 12 maja. Miałyśmy okazję w niej uczestniczyć i wspólnie przeżywać 77. rocznicę mordu.Patrząc na epitafium nie jesteśmy w stanie zrozumieć ile pracy i wysiłku zostało włożone, aby te nazwiska zostały zapisane w poprawnej formie i aby ukazać historię taką jaka była, co zresztą uświadomili nam gen. Zenon Smolarek oraz gen. Zdzisław Centkowski, z którymi miałyśmy okazję się spotkać w trakcie realizacji projektu i porozmawiać o szarej historii. Generałowie opowiedzieli nam o ciężkiej współpracy ze stroną rosyjską, o trudzie związanym z samymi pracami wydobycia zwłok, stertach protokołów, dokumentacji sądowo- lekarskiej, fotograficznej, geodezyjnej i archeologicznej oraz o kolejnych barierach wynikających z faktu poradzenia sobie z emocjami.Pomnik ten, jest jednym z dwóch w Polsce, który upamiętnia poległych policjantów. Drugi, którego pomysłodawcą był Witold Banaś, znajduje się przed Komendą Wojewódzką Policji w Katowicach. Pamiętajmy, że nazwiska na płytach to nie tylko zwykłe nazwiska, lecz historia naszej ojczyzny, przez lata zniewolonej, historia rozlewu niewinnej krwi ludzi, którzy jak my mieli marzenia i plany, których już nigdy nie zrealizują. To ludzie zamordowani w bestialski sposób, którym odebrano honor, dumę, z których wydarto duszę. Ale to także dzieje ich rodzin, które zagubione, nie były świadome losu swoich ojców, synów, mężów, braci. „Oto jest chwila bez imienia wypalona w czasie jak w hymnie. Nitką krwi jak struną - za wozem wypisuje na bruku swe imię.”
Zdjęcia
Zdjęcia miejsca 1 Zdjęcia miejsca 2 Zdjęcia miejsca 3

Żywa lekcja historii

Opis przeprowadzonej żywej lekcji historii
Realizacja ostatniego zadania, pozwoliła nam przekazać wiedzę, którą udało nam sie zgromadzić podczas całego projektu innym uczniom - nie tylko naszej szkoły, ale także młodszym rocznikom. W dniu 4 kwietnia 2017 r. mieliśmy ogromny zaszczyt gościć w naszej szkole byłego Komendanta Głównego Policji nadinspektora Zenona Smolarka (pełnił tę funkcję w latach 1992 – 1995) oraz Zastępcę Komendanta Głównego Policji nadinspektora Zdzisława Centkowskiego. Obaj panowie generałowie Policji w stanie spoczynku byli inicjatorami budowy Pomnika Pomordowanych Policjantów II RP Województwa Poznańskiego, który został odsłonięty w dniu 14 maja 2010 r. w Poznaniu przy kościele garnizonowym wielkopolskiej policji na oś. ks. Jerzego Popiełuszki oraz współautorami książki „Martyrologia policjantów województwa poznańskiego II RP”.Bardzo chętnie przyjęli nasze zaproszenie na spotkanie z uczniami klas o profilu policyjnym naszej szkoły i opowiedzieli o swoich doświadczeniach związanych ze służbą w Policji oraz ogromem pracy jaką musieli wykonać, aby zebrać i potwierdzić informacje o policjantach II RP pełniących w dniu wybuchu II wojny światowej służbę w byłym woj. poznańskim, którzy zostali zabici przez okupantów lub uwięzieni w Ostaszkowie, a następnie bestialsko zamordowani strzałem w tył głowy przez NKWD. Ta niezwykle „żywa lekcja historii” zapadnie nam wszystkim głęboko w pamięć, a przekazany dodatkowo przez naszych gości egzemplarz książki z autografami autorów, który trafił do biblioteki szkolnej, umożliwi wszystkim kolejnym rocznikom kadetów klas policyjnych dogłębne zapoznanie się z tą niewyobrażalną zbrodnią komunistyczną dokonaną na policjantach II RP.Spotkałyśmy się także z uczniami Gimnazjum nr 2 w Luboniu, gdzie przeprowadziłyśmy lekcję o "zbrodni katyńskiej", skupiając się głównie na mordzie na policjantach. Uczniowie z pełnym zaangażowaniem słuchali tego, co mamy im do powiedzenia. Na sali padły liczne pytania, a także odpowiedzi na nie. Gimnazjaliści zapamiętali nie tylko zagadnienia związane ze zbrodnią, ale także choćby to, gdzie w najbliższej okolicy mogą oddać część ofiarom tamtych dni. Z powagą odebrali to, co dla nich przygotowałyśmy.Filmik z ostatniego zadania, zawiera nie tylko to, jak przebiegało spotkanie z Generałami i Gimnazjalistami, ale także jaką drogę przebyłyśmy, aby je zrealizować. Podczas IX Ogólnopolskiego Turnieju Klas Policyjnych w Pile, nawiązałyśmy kontakt z kom. Krzysztofem Musielakiem z Biura Historii i Tradycji Policji KGP. Zainspirował nas On do wizyty w owym miejscu. Niestety z braku czasu wraz z końcem roku szkolnego, zdecydowałyśmy, że ponowny kontakt nawiążemy w przyszłym roku i z przyszłymi rocznikami będziemy tę pamięć o poległych kultywować. W dodatku 25.06 rusza nasz blog: http://policja-panstwowa.blogspot.com , gdzie będą pojawiać się wpisy na temat historii Policji.Projekt nauczył nas, że służba w Policji to ogromne poświęcenie. To służba w czasie wojny i pokoju. Policja, jako formacja, posiada niezwykłą historię, o której nie można zapomnieć.
Zdjęcia
Zdjęcie 1 Zdjęcie 2 Zdjęcie 3 Zdjęcie 4
Plik ZIP lub RAR

Sylwetka policjanta

Imię i nazwisko policjanta
Walenty Ludek
Lata życia
1890 - 1940
Opis postaci
STARSZY PRZODOWNIK POLICJI PAŃSTWOWEJ- WALENTY LUDEK Spośród niemałej grupy zamordowanych policjantów Policji Państwowej, nie sposób wybrać jednej postaci. W tym zadaniu przyszło nam zmierzyć się nie tylko ze zbrodnią jako ogólnym terminem- to czas, aby zająć się jednym, konkretnym bohaterem, którego krew- jak atrament, wypisała kartki tragicznej historii narodu polskiego.Podczas realizacji projektu w swoich działaniach napotkałyśmy p. Andrzeja Borowskiego- nie tylko Prezesa Oddziału Poznańskiego Ogólnopolskiego Stowarzyszenia „Rodzina Policyjna 1939”, ale także wnuka starszego przodownika Policji Państwowej- Walentego Ludka, ofiary mordu z rąk rosyjskich w kwietniu 1940 roku. Dzięki Jego uprzejmości, miałyśmy okazję poznać historię służby, a zarazem poświęcenia opisywanej postaci. Takowe spotkanie miało miejsce w sali tradycji- Klubie Policyjnym znajdującym się w murach Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu, gdzie znajduje się zbiór pamiątek związanych z Policją II RP. Udało nam się przeprowadzić interesującą rozmowę oraz z bliska podziwiać oryginalne fotografie ze zbiorów rodzinnych oraz wszelakie odznaczenia przyznane bohaterowi zarówno za życia, jak i po śmierci. Panu Andrzejowi w wyniku tragicznych wydarzeń nie przyszło poznać dziadka osobiście, ale dzięki determinacji i poczuciu zobowiązania udało mu się odkryć historię swojego przodka taką, jaka była- bez fałszu i cenzury. Pan Walenty Ludek urodził się w styczniu 1890 roku, a więc jeszcze w czasach zaborów. Młode lata spędził w Szamotułach, a następnie został przymusowo wcielony do Armii Niemieckiej, w której służył około czterech lat. W wyniku Powstania Wielkopolskiego, zdezerterował z niej jako Polak i wstąpił do oddziału powstańczego w okolicach Szamotuł, który walczył na terenie właśnie Szamotuł, Czarnkowa, czy też Poznania, co potwierdza legitymacja Związku Zarządu Głównego Weteranów Powstania Wielkopolskiego. Jako powstaniec w Wojsku Polskim, dosłużył się stopnia plutonowego. Po zakończeniu walk o przywrócenie RP praw do ziem zaboru pruskiego, zaczęły powstawać Straże Obywatelskie, z których na mocy Ustawy o Policji z dnia 24 lipca 1919, wyłoniono policjantów pierwszej zcentralizowanej Policji, w tym pana Ludka. Warunkiem przyjęcia do PP, była wówczas znajomość języka polskiego w piśmie i w mowie, a także dobry stan zdrowia.Pan Walenty swoją służbę pełnił w różnych placówkach na terenie całego Poznania- najpierw w plutonie konnym miasta Poznania, który stacjonował wówczas na Wzgórzu św. Wojciecha, później w Policji Rzecznej, gdzie pełnił służbę na rzece Warcie. Rozkazem nr 400 z 26 października 1925 roku, został przesiedlony z Posterunku Kolejowego PP do IV Komisariatu w Poznaniu. Następnie jeszcze raz wrócił do plutonu konnego, a rozkazem nr 553 z 22 października 1929 roku, przeniesiono go do V, później do VI Komisariatu, skąd trafił już tylko do I Komisariatu Policji Państwowej przy ul. 27 grudnia w Poznaniu, gdzie pełnił urząd kierownika.W dniu wybuchu II wojny światowej, nastąpiła ewakuacja zarówno samych policjantów, jak i ich rodzin w kierunku wschodnim. Zaskoczeniem okazał się atak Sowietów 17 września 1939, co całkowicie zdezorganizowało ówczesne jednostki policyjne. Już dzień później, w rosyjskie ręce dostało się całe archiwum Komendy Wojewódzkiej pod miejscowością Równe, która obecnie znajduje się w zasięgu terytorialnym Ukrainy. Policjanci- w tym również nasz bohater, zostali masowo aresztowani i wywożeni do specjalnie przygotowanego obozu w okolicach Ostaszkowa, który mieścił się w starym, prawosławnym monastyrze na wysepce Stołbnyj na jeziorze Seliger. To jeden z trzech obozów zbrodni katyńskiej, do którego trafiali wyłącznie policjanci. Obecnie trudno precyzyjnie określić kiedy pan Ludek znalazł się za murami obozu, datę tę szacuje się jednak na koniec września/ początek października. Jesienna aura, brak godnych warunków sanitarnych oraz niskie racje żywnościowe przyczyniły się do wysokiej śmiertelności. Ci, którzy obóz przetrwali, zostali bestialsko zabici- bez sądu, bez wyroku- bo byli policjantami. Z księgi cmentarnej wynika, że wyrok na dziadku pana Borowskiego, jak na wielu innych, wykonywano w miejscowości Twer, w budynku obwodowym NKWD . Sprowadzono go do piwnicznego, wygłuszonego pomieszczenia, raz jeszcze sprawdzano dane, a następnie w sposób, który daje najmniejszy rozlew krwi, czyli strzałem w potylicę, dokonano mordu. Dla kata, to była kolejna ofiara, dla rodziny- lata nieświadomości losów męża, ojca, brata. Ciało trafiło do zbiorowej mogiły na Polskim Cmentarzu Wojennym w Miednoje. Pan Borowski mówi: „Mój dziadek nie był rozstrzelany- został zamordowany. Dla człowieka, który nosi mundur rozstrzelanie to akt honorowy, szczególnie w warunkach wojennych, jeżeli np. zdezerterował. Jedyną winą dziadka było to, że był funkcjonariuszem Policji.”Zbrodnia ta stanowiła największą tajemnicę, a zbiorowe mogiły zostały odkryte przez oddziały niemieckie w roku 1943.W powojennej Polsce, rodziny ofiar podjęły inicjatywę poszukiwawczą swoich bliskich. Okazało się to jednak niełatwym zadaniem, tym bardziej, że Rosjanie nie przyznawali się do popełnienia jakiegokolwiek mordu, a rozmowy na owy temat były zakazane.Prawomocnym postanowieniem Sądu Grodzkiego, datowanym na dzień 7 stycznia 1949 roku, starszy przodownik został uznany za zmarłego, o czym świadczy akt zejścia. Po wojnie, rodziny zamordowanych podjęły inicjatywę poszukiwawczą swoich bliskich. Istnieją także dwa różnie datowane dokumenty, których adresatem była Apolonia Ludek- żona p. Walentego- dwukrotnie otrzymała wiadomość od Czerwonego Krzyża, których treść brzmi następująco: „W odpowiedzi na Pani zgłoszenie w sprawie uzyskania informacji o losach lub miejscu pobytu męża Walentego Ludka, s. Jana i Marii zd. Walińskiej, ur. 13.01.1890r. w Szamotułach, uprzejmie komunikujemy, że niestety, poszukiwania wymienionego przeprowadzone w kraju oraz na terenie Związku Radzieckiego nie przyniosły pozytywnych rezultatów.”8 grudnia 1970 roku, szef Centralnego Archiwum Wojskowego, wydał zaświadczenie, które na podstawie dokumentów archiwalnych stwierdza, że owy funkcjonariusz został zweryfikowany przed 1939r. jako powstaniec wielkopolski i ujęty w ewidencji Biura Historycznego DOK- VII w Poznaniu pod numerem 4426.Konkretne informacje ujrzały światło dzienne dopiero po obaleniu komunistycznego rządu w 1989 roku.Jeśli chodzi o odznaczenia, p. Ludek został uhonorowany za udział w wojnie i w Powstaniu Wielkopolskim Medalem Pamiątkowym za wojnę 1918-1921 oraz medalem X-lecia odzyskania niepodległości . W okresie powojennym odznaczony Krzyżem Kampanii Wrześniowej, który był nadawany przez rząd londyński. Po odpowiednim udokumentowaniu zasług, co udało się panu Andrzejowi Borowskiemu, nasz bohater został kilkakrotnie pośmiertnie odznaczony: medalem „Za Udział w Wojnie Obronnej 1939” (15 lipca 1996 roku) i Krzyżem Zasługi za Dzielność (10 września 2008 roku). Decyzją prezydenta RP z dnia 5 października 2007 roku, został pośmiertnie awansowany na pierwszy stopień oficerski- aspiranta Policji Państwowej. W całej tej historii warto poruszyć ideę patriotyzmu, która sukcesywnie ujawnia się w późniejszych pokoleniach- „Dziadek był policjantem, jego syn był oficerem przedwojennym, ja byłem żołnierzem zawodowym, a dziś to mój syn jest policjantem, także cały czas ten etos munduru się przebija.”- mówi p. Borowski. Rosjanom nie udało się więc z chwilą strzału zabić tej miłości do ojczyzny, polskości i hartu ducha.Niestety nie posiadamy informacji na temat cech charakteru czy też pasji i zainteresowań p. Ludka. Możemy jedynie przypuszczać, że skoro służył w Policji Rzecznej, mógł być np. dobrym pływakiem. Historię można pisać na wiele sposobów. Staje się ona tym bogatsza, im więcej ma odbiorców. Kultywujmy, rozpowszechniajmy, pielęgnujmy, pamiętajmy.„Lecz Wy, coście mnie znali, w podaniach przekażcie,Żem dla ojczyzny sterał moje lata młode;A póki okręt walczył- siedziałem na maszcie,A gdy tonął- z okrętem poszedłem pod wodę…”.Cześć i chwała Bohaterom!
Wykorzystane źródła
Publikacja pod redakcją nadinsp. Zenona Smolarka i Andrzeja Borowskiego "Martyrologia policjantow wojewodztwa poznańskiego II RP"Zbiory rodzinne p. Andrzeja Borowskiego oraz informacje zaczerpnięte dzięki uprzejmości p. Andrzeja Borowskiego - wnuka opisywanego policjanta Policji Państwowej
do góry